"Bolszewicka ustawa" 3003 przeszła. Tak głosowały poszczególne partie

Dodano:
Sala plenarna w Sejmie Źródło: PAP / Paweł Supernak / Flickr
Koalicja Donalda Tuska przeforsowała w Sejmie ustawę o środkach ograniczających określaną przez jej przeciwników jako "ustawę bolszewicką". Teraz o dalszych losach regulacji zdecyduje Senat, a jeśli przejdzie i przez tę izbę, to prezydent Karol Nawrocki.

Przeciwko projektowi najbardziej stanowczo oponowały obie Konfederacje. Głos przeciwny wyrażali również niektórzy posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających ma na celu wdrożenie unijnej dyrektywy 2024/1226 dotyczącej naruszania sankcji UE oraz wprowadzenie krajowych sankcji przeciwko obcej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym. Problem tkwi w kilku przepisach tego aktu normatywnego.

Berkowicz: Wzywamy Prezydenta RP do zawetowania tej hańby

"Hańba! Ustawa z druku 3003 właśnie przeszła przez Sejm. Rządowa większość przepchnęła bolszewicką ustawę, na mocy której będą mogli jedną decyzją każdemu konfiskować majątek. Wzywamy Prezydenta RP do zawetowania tej hańby. Koalicjo rządząca – będziecie wszyscy za to rozliczeni" – napisał Konrad Berkowicz, poseł Konfederacji.

Podobną ocenę wyraził poseł i jeden z liderów Korony Roman Fritz. "Hańba w Sejmie – przyjęli totalniacką ustawę druk 3003. Komuna powraca na pełnej!" – czytamy w jego komentarzu parlamentarzysty.

Koalicja "za", opozycja "przeciw"

"Za" ustawą opowiedziały się ugrupowania koalicji rządzącej: KO, Lewica, Polska 2050, PSL, Centrum, a także Partia Razem. Łącznie 240 posłów. Przeciwko był Rafał Komarewicz z Centrum.

Przeciwko głosowały PiS (przy czym 9 posłów nie głosowało, a Jacek Sasin się wstrzymał), Konfederacja WiN, Rozwój Plus, Konfederacja KP i Demokracja Bezpośrednia. Przeciwko byli również niezrzeszeni posłowie Kowalski i Mejza. Liczba głosów przeciwnych sięgnęła 202.

Ustawa o środkach ograniczających (druk 3003)

Ustawa o środkach ograniczających (druk sejmowy 3003) może umożliwić władzy dotkliwe represje – z wielomilionowymi karami finansowymi i konfiskatą majątków włącznie – bez wyroków sądowych, wobec osób fizycznych i prawnych, które w opinii rządowych urzędników MSWiA zostaną uznane za "bezpośrednio lub POŚREDNIO wspierające obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe, nienaruszalność granic, interesy i pozycję międzynarodową Rzeczypospolitej Polskiej". Przewidziane są m.in. zamrożenie środków finansowych lub zasobów gospodarczych, a nawet kary pieniężne do 20 milionów złotych i wyższe niż wymagane przez UE kary pozbawienia wolności – do 12 lat pozbawienia wolności.

Definicja "ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym"

Przeciwnicy ustawy alarmowali, że tak szerokie, nieostre i stwarzające możliwość dowolnej interpretacji sformułowanie mogą objąć dosłownie każdego, zniszczyć dowolne przedsiębiorstwo i uniemożliwić pracę mediów. W rezultacie presji w tym zakresie pod koniec października projektodawcy zdefiniowali w toku prac w komisji sejmowej pojęcie "obcej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym".

"Przez ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym stwarzające poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego należy rozumieć celowe, systematyczne, skoordynowane i nieautentyczne zachowanie w domenie informacyjnej, ukierunkowane na wywołanie istotnego wpływu na opinię, poglądy lub zachowania odbiorców w sposób stwarzający ryzyko rzeczywistego i poważnego zagrożenia dla interesów lub pozycji międzynarodowej Rzeczypospolitej Polskiej, nienaruszalności jej granic, bezpieczeństwa państwa lub jego obywateli, porządku publicznego lub prawidłowości przebiegu wyborów […]" – brzmi definicja.

W czwartek przed Sejmem odbył się protest przeciwko projektowi druk 3003. Uczestniczyli w nim m.in. Janusz Korwin Mikke i Grzegorz Braun. Przeciwko ustawie oponuje też Konfederacja WiN i część posłów PiS.

Źródło: DoRzeczy.pl / X / Cyber Defence 24
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...